Dziennikarz i zaklinacze

Moje historie o koniach, naturalnych metodach ich szkolenia, opisy ciekawych przypadków i refleksje jeździeckie. Ku pożytkowi zainteresowanych. Jurek Sawka, koniarz i dziennikarz

Wpisy

  • piątek, 05 października 2012
    • Tajemnica Vibrante

      Vibrante pod Lilką Ziębą. Mimo luźnej wodzy szyję ma sztywną jak szyna kolejowa.

       

       

      Luzem jest całkiem ładnie zganaszowany

      Wiem co mu dolega, choć nie znam historii jego życia. Ustaliłem jedynie, ze jego poprzednia właścicielka kupiła go od kaskadera. Tenże wystawił mu fatalną recenzję: koń nieobliczalny. Od weterynarza, który go leczył, dowiedziałem się, że miał jakieś uszkodzenia w potylicy, na co stosuje się uderzenia fal magnetycznych.  Ktoś robił mu kiedyś rollkur. Być może w jego portugalskiej ojczyźnie. Tam chłopcy nie certolą się z końmi. Zresztą, nie tylko tam. 

      Vibrante (lusitano)  chodzi z bardzo sztywną szyją. Na kiełznie broni się przed zgięciem w potylicy.

      Ale gdy jest wolny, pięknie się ganaszuje. A to znaczy, że nic go tam nie boli.

      Tajemnica jego niezwykłej pobudliwości jest prosta: ten koń chce mieć szybko z głowy jazdę, bo on boi się bólu, z którym ją nierozerwalnie kojarzy. 

      Rok temu, gdy jego pani przywiozła go na wakacyjny obóz  JNBT  było zdecydowanie gorzej. Bał się wszystkiego co nad nim.  Teraz można go spokojnie dosiąść. Jednak bardzo spieszy się, żeby mieć wszystko za sobą. Najchętniej by galopował.

      Zaskakiwałem go. Przez godzinę tylko się snułem po maneżu. Niczego nie żądałem.

      Był czujny i spięty, ale miewał fantastyczne momenty pełnego wyluzowania. A, to tędy droga.

      Zaryzykowałem. Wziąłem moja córkę Adę i bratanicę Karolinę na wypad w  góry w Kotlinie Jeleniogórskiej. Ada na Ivory Jacs Command, Karola na Damarze, ja na Vibrante.

      Na początku był bardzo podekscytowany. Ale ja byłem niezwykle delikatny dla jego pyska. Po godzinie miałem innego konia: lekkiego, ufnego, odważnego i współpracującego. Swobodnie galopował po łąkach, zatrzymywał się prawie jak reiniongowiec.

      Ostatnio pracowałem nad wyciąganiem go ze stada, bo był nie do złapania na pastwisku.

      Dzisiaj przychodzi na gwizd i bez żadnego uwiązu trzyma się mnie pośród koni, spokojnie opuszcza stado, idzie na arenę, potem jak wracamy odchodzi, ale tylko wtedy, gdy wydam  mu takie polecenie.

      Nigdy wcześniej nie pracowałem z tak inteligentnym koniem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (8) Pokaż komentarze do wpisu „Tajemnica Vibrante”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      dziennikarzizaklinacze
      Czas publikacji:
      piątek, 05 października 2012 18:33