Dziennikarz i zaklinacze

Moje historie o koniach, naturalnych metodach ich szkolenia, opisy ciekawych przypadków i refleksje jeździeckie. Ku pożytkowi zainteresowanych. Jurek Sawka, koniarz i dziennikarz

Wpisy

  • niedziela, 25 września 2011
    • Ogiery i charaktery

      Polecam filmik na Youtube. Świetne zdjęcia walczących ogierów. Nie wiem na 100 proc. gdzie to było kręcone, ale te konie filmowane w górach wyglądają na współczesne mustangi. Są całkiem kształtne i urodziwe. Film mógł być zrobiony w Montanie, Nevadzie tudzież w innym stanie.  Są na nim też konie wyraźnie hodowlane, widać nawet ogrodzenia. Ich zdjęcia kręcone były później niż te z pierwszych, otwierających sekwencji, na których jest wczesna wiosna.

      Widać tam walki o klacze i wewnętrzne walki młodych ogierów z grup kawalerskich. Wiosna sprzyja ogólnemu podnieceniu. To czas wyźrebień i krycia. Te grupki galopujących klaczy bez źrebaków, to młode kobyłki, z których nowi kandydaci na przywódców chcą stworzyć swoje haremy. Starzy natomiast też chętnie niektóre z nich widzieliby w swoich rodzinach.

      Po tym co sobie mogą zrobić ogiery widać, że żeby z nimi pracować trzeba naprawdę coś o koniach wiedzieć.

       

      http://www.youtube.com/watch?v=9yaK0MMZ_so

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Ogiery i charaktery”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      dziennikarzizaklinacze
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 września 2011 13:11
  • sobota, 24 września 2011
    • Dlaczego konie się nam poddają

      W "Gazecie Wyborczej" na stronach nauki opublikowałem wczoraj (23.09.2011) wyniki swoich obserwacji stada półdzikich koni  pod Połczynem Zdrojem. Ten tekst powstał z notatek, które  poczyniłem na własny użytek. Moje ustalenia nie mają charakteru naukowego. Korzystam jednak  z wiedzy naukowców i innych obserwatorów i próbuję odpowiedzieć na postawione sobie pytanie: Dlaczego konie dają się tak stosunkowo łatwo zaprząc w służbę człowiekowi?

      http://wyborcza.pl/1,75476,10340098,Konkurencja_i_konkury__kto_rzadzi_konskim_stadem_.html

      Kary  ogier alfa, jeden z bohaterów tekstu

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      dziennikarzizaklinacze
      Czas publikacji:
      sobota, 24 września 2011 15:05
  • wtorek, 13 września 2011
  • poniedziałek, 12 września 2011
    • O wolność w lesie

      Byliśmy w sobotę na zamku Kliczków. Otwieraliśmy szlak konny do Bogumiłowa, 59 km. Gościł nas Jerzy Ludwin, szef Fundacji Bory Dolnośląskie.  Zrobiliśmy mały pokazik na trawie.

      Super, że mamy kolejny szlak konny w Polsce. Jestem  za ich wytyczaniem, ale jeszcze bardziej za zupełną wolnością jazdy po lasach. W bardzo wielu miejscach Polski leśnicy traktują lasy jak swoją własność, co jest wyjątkowym kuriozum. Lasy są naszą, społeczeństwa własnością. Niestety, leśnicy bardzo często tego nie rozumieją i zachowują się jak dozorca, który myśli, że jest właścicielem kamienicy. Argumenty, że konie niszczą leśne drogi czy runo są idiotyczne. Drogi niszczy ciężki sprzęt, a runo dziki, które trzeba by - idąc torem myślenia leśników - wygnać z lasu.

      Trzeba zacząć ogólnopolską krucjatę o odzyskanie lasów. Nie może być tak, że za jazdę konną leśną droga płaci się mandat. Wytyczajmy szlaki po to, żeby ułatwić sobie konne peregrynacje, ale walczmy o wolność jazdy we wszystkich kierunkach.

      Galop na otwarcie z Dorotą  Olbińską

      W zamkowej scenerii

            

      Prezes Jurek Ludiwn nawraca sie na styl western

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „O wolność w lesie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      dziennikarzizaklinacze
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 12 września 2011 12:17
  • piątek, 09 września 2011
    • Tylko bez pośpiechu

      Karolina opowiadała mi, że gdy posiadła swojego lusitano, Vibrante, to on drżał w boksie, kiedy tylko człowiek próbował się do niego zbliżyć. Przypomniała mi się historia mojej Precious N Golden, którą  byłem kupiłem od Krzysia Karpińskiego, a ten ją  przywiózł z Kanady. Nawiasem mówiąc klacz ta wraz z ogierem Kila Pine Poco byli pierwszymi końmi  rasy quarter horse, które przyleciały do Polski zza oceanu. Wtedy trzymałem swoje konie (cztery sztuki: kary Damar, skarogniady folblut Czar, urodziwa kara siostra Damara Alpuhara i Precious, maści palomino) w Dobrej Szczecińskiej.

      Gdy wchodziłem do wielkiego boksu Precious w jego rogu kuliło się i dygotało z przerażenia małe, żółte koniątko. Jak próbowałem jej dotknąć, to aż uginała wszystkie cztery nogi. Nigdy wcześniej i nigdy później nie widziałem tak przerażonego konia. Pracowałem z nią bez pośpiechu. Jak efekt? Po pewnym czasie miałem konia, który właził za mną po schodach na scenę, wchodził nocą do pensjonatu - też po schodach - w którym imprezowało ze czterdzieści osób. Dzieci się na niej usadowiły, towarzystwo robiło fotki błyskając fleszami. Precious łypała na mnie okiem, czy ciągle jestem w pobliżu. Byłem, więc czuła się bezpiecznie. Jeździłem na niej tylko na halterku. Co nie znaczy, że w ogóle nie używam wedzideł. Stosuję je, ale wtedy miałem dużo koni i każdy pełnił inną funkcję. Precious była tak ufna i bezpieczna, że brałem na siodło moją czteroletnią córeczkę Adę i jechałem w teren. Towarzyszyło nam jej źrebię. Galopowaliśmy mimo stad dzików i czmychających przed nami saren, łań i jeleni. Konie szły spokojnie. 

      Teraz Precious jest sportowym koniem córki Jurka Pokoja, Magdy, która dwa razy zdobyła niej mistrzostwo Polski w barrel racing, czyli wyścigu wokół beczek.

      Vibrante też może przejść taką metamorfozę, tylko trzeba z nim być i dać  jemu - i sobie - czas.

      Precious N Golden na prześciu granicznym w Kołbaskowie, tuż po przylocie z Kanady.

      Na ujeżdżalni w Dobrej Szczecińskiej

      Na obozie w Rychliku Vibrante wkroczył na ścieżkę Precious. Da radę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      dziennikarzizaklinacze
      Czas publikacji:
      piątek, 09 września 2011 11:14
  • czwartek, 08 września 2011
    • Jak koń w wodzie

       

      Pławienie koni  to duża przyjemność. Ale podczas niego trzeba przestrzegać zasad bezpieczeństwa. Zwykle jesteśmy na bosaka, więc nadepnięcie, a szczególnie podkutym kopytem, może być bardzo nieprzyjemne. Kiedy koń już znajdzie się w  wodzie, to nie boi się wejścia na głębinę i pływania. Po paru przepłynięciach sprawia mu to widoczną frajdę. Gdzie wtedy powinien być jeździec? Najlepiej płynąć z boku trzymając się grzywy, albo za koniem trzymając się ogona. W żadnym wypadku nie wolno zajmować pozycji tuż przed koniem, bo może nas boleśnie poturbować mocno wyciąganymi pod wodą nogami. Jeśli  trzymamy się ogona, to tuż przed złapaniem przez konia gruntu należy przesunąć w okolice szyi , żeby mieć nad nim kontrolę. Kierunek płynięcia w pozycji obok konia wyznaczamy taka samo jak wodzą bezpośrednią, wskazujemy go ręką  i wzrokiem. Jeśli zwierzę nie reaguje, można sobie pomóc delikatnymi plasknięciami w okolicy pyska.  Niektórzy jeźdźcy płyną na koniach siedząc na nich, na oklep lub w siodle. Koń da radę, ale wtedy płynie w pozycji prawie pionowej, jakby stał dęba. Zabieramy mu więc naturalną równowagę. Jestem przeciwnikiem takiego pokonywania przeszkód wodnych. Koń powinien czuć się w wodzie absolutnie bezpiecznie. Trzeba przy nim zachowywać się jak ratownik, a nie jak czepiający się wszystkiego topielec. Na zdjęciach debiut pławienny Ewy i Ivory.

        

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      dziennikarzizaklinacze
      Czas publikacji:
      czwartek, 08 września 2011 08:17
  • środa, 07 września 2011
  • wtorek, 06 września 2011
    • Złoto było wcześniej

      Prawie miesiąc wakacji spędziłem ze swoimi końmi i tyle się działo, że zapomniałem, iż wraz z drużyną obroniłem na Ivory mistrzostwo Polski w team penningu na sierpniowych zawodach w Western City pod Karpaczem. To już trzecie nasze zwycięstwo w tej konkurencji. Dyscyplina polega na tym, że trzeba wybrać ze stada trzy cielaki tak samo oznaczone i w czasie  150 sekund (polska norma czasu) umieścić je w specjalnej zagrodzie. Stado musi pozostać  na tej połowie areny, z której zaczyna się zabierać te osobniki. Zabawa przednia.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      dziennikarzizaklinacze
      Czas publikacji:
      wtorek, 06 września 2011 08:32
  • poniedziałek, 05 września 2011
    • Złoto blisko, coraz bliżej

      Rok temu na Art Cup jeździeckich mistrzostwach gwiazd w Zakrzowie, Wojtek Chmurzyński, dyrektor Muzeum Karykatury poprosił, żebym wystartował z nim w parze jako powożący. On był luzakiem. Zdobyliśmy brąz. Wygrała para z serialu „Ranczo”: Solejuk, czyli Sylwester Maciejewski i Hadziuk, czyli Bogdan Kalus. Za nimi był Karol Strasburger z żoną.

      W tym roku zdobyliśmy z Wojtkiem srebro. Pokonał nas słynny tenor Juliusz Ursyn Niemcewicz z wokalistką Katarzyną Plutą. Ale progres jest. W przyszłym roku mierzymy więc w złoto. 

       

      Proszę zwrócić uwagę na aktywną pracę luzaka od samego startu

      Finiszujemy na maksa, ale o 0,7 sekundy za mało do zwycięzców

      Równie dzielnie finiszuje moja bratanica Karolina, która zajęła V miejsce w tych zawodach. Nabywa doświadczenia. Lada moment będzie bardzo groźnym przeciwnikiem

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      dziennikarzizaklinacze
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 września 2011 14:31
  • piątek, 02 września 2011
    • Porwał mnie luzytański huragan

      Karolina przywiozła na obóz JNTB dziewięcioletniego lusitano, Vibrante. W urodzie klasyczny, od razu rozpoznawalny przedstawiciel rasy. Bardzo ciekawy przypadek. Niezwykle inteligentny, ale jeszcze bardziej wrażliwy.  

      Na nim rzeczywiście wystarczy pomyśleć o zmianie chodu, a on w tym samym ułamku sekundy już wie co zrobić. Ale to tak działa jeśli idzie o chody w górę. W dół to są już schody. To pierwszy koń, który mnie naprawdę poniósł. Na halterku miałem zero szans. Dopiero kiedy w szalonym galopie udało mi się zapętlić linę na rożku i tym samym z lekka ugiąć jego sztywną jak szyna kolejowa szyję, mogłem go zatrzymać na młodniku.

      Warto temu koniowi poświęcić czas, bo to wyzwanie a radość z jego użytkowania może być wspaniałą nagrodą.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      dziennikarzizaklinacze
      Czas publikacji:
      piątek, 02 września 2011 10:26