Dziennikarz i zaklinacze

Moje historie o koniach, naturalnych metodach ich szkolenia, opisy ciekawych przypadków i refleksje jeździeckie. Ku pożytkowi zainteresowanych. Jurek Sawka, koniarz i dziennikarz

Wpisy

  • poniedziałek, 30 lipca 2012
    • Dlaczego lubię pracować z trudnymi końmi?

      Dlatego: przeczytajcie list Moniki Grzybkowskiej, mamy Oli, młodej nadziei naszego WKKW, zawodniczki utalentowanej i utytułowanej.

       

      „Cześć Jurek,

      minął już dobry miesiąc od naszego spotkania na kursie JNBT w Rakowie u Hani i Darka Wróblów, a ja nadal nie mogę otrząsnąć się z wrażenia jakie zrobiły na mnie efekty Twojej pracy z naszą „nerwuską” Hit Sawaną.. Dotychczas cieszyła się w stajni opinią konia specjalnej troski. Przywiązana odsadzała się zaliczając kilka wywrotek, rzucała nerwowo głową i deptała po wyprowadzającym ją człowieku. Mimo iż zakład treningowy ukończyła z wynikiem niemal wybitnym ( jezdność 9) pod siodłem początkowo nieuważna, z czasem stała się coraz bardziej zbuntowana, a czasem trochę niebezpieczna. Do tego karmiona jak na sportowca przystało ( najlepsze pasze, suplementy itp.) wciąż wyglądała jak byśmy ją głodzili.

             Od przyjazdu z Rakowa staramy się na zmianę z Olą i jej trenerką, systematycznie pracować metodami , które poznałyśmy na kursie.  Dla mnie było to szczególnie trudne, ponieważ mimo iż jazda konna zawsze była moim marzeniem, nie było nam wcześniej po drodze, a pierwszy kontakt z końmi nie był fortunny. Gdy  na dobre konie pojawiły się wraz z pasją córki, mimo pewnej obawy starałam się do nich zbliżyć i poznać je. Jednak wciąż od nich obrywałam, parokrotnie trafiając nawet do gipsu. To co zobaczyłam na zajęciach pozwoliło mi w końcu nabrać pewności siebie i uwierzyć, że nawet ja jestem w stanie dogadać się z nimi i sprawić by zaczęły mnie szanować!

            Dziś Sawana to niemal najspokojniejszy koń w stajni! Nabrała ciałka tak, że żeber nie można już policzyć z daleka. Nie odsadziła się przez ten miesiąc ani razu. Spaceruje i biega z Olą wśród innych koni nawet bez kantara zmieniając chody, zatrzymując się i cofając jak ona – nóżka w nóżkę! Cały czas jest uważna i skoncentrowana na partnerze, którego uznała za przywódcę! Podczas kursu miała opory z cofaniem się w wąsko ustawionych drągach, dziś żadna taka kombinacja nie jest dla niej problemem. Nie ruszyła jej nawet zbiorowa ucieczka innych koni! Ponieważ trawiaste padoki w naszej stajni dopiero się grodzą wyprowadzamy konie na uwiązach. Pewnego razu spłoszone przez sarnę, rzuciły się do nerwowej ucieczki w kierunku stajni. Sawana w pierwszej chwili także odskoczyła, jednak nie pobiegła za innymi, tylko spojrzawszy na mnie, po chwili spokojnie wróciła do konsumpcji.

      Nasza druga klaczka, Czereśnia zerknęła tylko w moim kierunku, nawet nie podnosząc głowy. Ona jest z nami od lutego. Startując w konkursach WKKW na poziomie CIC *, przygotowuje się wraz z Olą do tegorocznych Mistrzostw Europy Juniorów które odbędą się we wrześniu 2012 w Strzegomiu. Mimo naszych usilnych starań, by zapewnić jej wszystko co najlepsze i znaleźć porozumienie, wciąż nie czuła się z nami dobrze. Nie mogły się z Ola dogadać a ten brak porozumienia powodował, że każdy kolejny start w próbie ujeżdżenia okazywał się słabszy, a spirala stresu konia i jeźdźca, rosła ...od 57 pkt karnych z pierwszych zawodów po 68 w Mistrzostwach Polski. Trochę bolało zwłaszcza, że Ola ma sporo doświadczenia i na swym koncie wyniki w granicach 45 pkt., wiele medali Mistrzostw Polski , a także wysokie miejsca w Mistrzostw Europy Pony: 12 – Bishop Burton 2010, i 30 – Jaszkowo 2011 (z kucem Faworkiem).  Przez ostatni miesiąc prócz tradycyjnych treningów wukakawowskich Ola zaczęła rozmawiać z Czereśnią językiem którego nauczyła się na kursie i pracować także z ziemi metodami naturalnymi. Pierwszym sukcesem było odczulenie jej na bat, którego dotychczas bała się jak przysłowiowego ognia. Dziś reakcje na stosowanie go podczas treningu ujeżdżeniowego są adekwatne do sygnałów i pozbawione histerycznych lęków, a koń zdaje się być wyluzowany i giętki. Podczas Międzynarodowych Zawodów WKKW w Białym Borze Czereśnia po rozprężeniu, tuż przed wjazdem na konkursowy czworobok, stępując rozluźniona ziewała. W szrankach również była bardziej swobodna niż zwykle, ale jednocześnie skupiona i odpowiadająca na pomoce. Wynik 54,4 - trzecia lokata w konkursie to rekord życiowy tej pary i przepaść w stosunku do poprzedniego wyniku! Nie sądzę by był to przypadek!!! Trudno mi powiedzieć, czy spotkanie z naturalem w Rakowie bardziej pomogło naszym koniom, czy amazonce, ale cudownie było zobaczyć jak nawiązują nić rzeczywistego porozumienia i jak bardzo połączone są to naczynia !!!

      Całą ekipą serdecznie dziękujemy Ci za już i czekamy na kolejny etap wtajemniczenia!

      Pozdrawiam serdecznie!

      Monika Grzybkowska”

       Ola Grzybkowska wraz ze mną i Hit Sawaną podczas join up. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Dlaczego lubię pracować z trudnymi końmi?”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      dziennikarzizaklinacze
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 30 lipca 2012 13:48
  • środa, 11 lipca 2012
    • Słynne ucieczki Vibrante

       

      Pokazałem pięknego lusitano dwójce młodych adeptów jeździectwa: Zosi i Wiktorowi. Zrobiłem to w drodze na weekendowy wyjazd. Wyszedłem z auta w klapkach, bez rękawiczek. Ot, potrwa to chwileczkę i pędzimy dalej. Oczywiście takie nastawienie i taki nieprofesjonalny strój musiały się zemścić.

      Po prezentacji, gdy się z lekka energetycznie podniosłem, żeby na finał pokazać Vibrante w pełnej krasie, ten się błyskawicznie zawinął i już go nie było. Pognał na orbitę, eliptyczny tor, na którym trenują partyniccy wyścigowcy. Biegnie przez kawałek na otwartej przestrzeni, ale w większej części pośród zielonego korytarza drzew za stajniami. I w tym korytarzu zniknął Vibrante. Po jakimś czasie z niego wychynął, ale jak mnie z daleka ujrzał, to natychmiast zawrócił. Dzielne partynickie amazonki wykryły go aż na torze wyścigowym i sprytnymi fortelami spowodowały, że wszedł do jednej ze stajni i zaparkował w wolnym boksie.

      Chwilka trwała więc ponad godzinę.

      Vibrante pierwszy raz uciekł mi w lesie na ubiegłorocznym kursie JNBT. Natychmiast wykorzystał moment, gdy puściłem linę. Poszedł w młodnik, by po chwili pokazać z niego tylko swoją głowę. Teraz powinniśmy go odgonić od stada, powiedział Andrzej Makacewicz. Tak się robi, konie wtedy bardziej chcą wrócić. Jednak nie zdążyliśmy zastosować  tej metody, bo Vibrante zniknął. Jak się później okazało, całe szczęście, bo ten koń jest… mizantropem (?).

      Szybko dosiadłem Damara i zacząłem go szukać. Po 10 kilometrach ślad się urwał. Koń najwyraźniej zaszył się w las. Na pomoc przyjechał mi Andrzej z Markiem Kotkowiakiem. Zostawiłem ich w miejscu spotkania i pognałem w drugą stronę. Ale to oni znaleźli Vibrante. I mieli poważny kłopot, żeby go ująć, bo wcale się do towarzystwa ich koni nie palił.

      Pierwsza lekcja Zosi i Wiktora była więc bardzo pouczająca. Może dlatego tak świetnie radzili sobie potem w siodle.     

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Słynne ucieczki Vibrante”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      dziennikarzizaklinacze
      Czas publikacji:
      środa, 11 lipca 2012 15:32
  • środa, 04 lipca 2012
  • poniedziałek, 02 lipca 2012
    • U Wróbla na i przy chacie

      W  ostatni weekend lipca (27,28,29.07)po raz drugi robimy kurs JNBT u w Rakowie u Hani i Darka Wróblów. Już raz tam byliśmy, w połowie czerwca. Zrobiłem wtedy wyjątek i zgodziłem się na udział w kursie grubego (pół belga)  ogiera. Efekty pracy z nim są super. Z konia łażącego po ludziach zmienił się w uważnego partnera.  

      Kontakt: „Stajnia Hrabstwo Rakowo”, Rakowo k. Czerniejewa ,  Dariusz Wróbel tel. 608 530 919, e-mail: bizuteriajezdziecka@poczta.onet.pl

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      dziennikarzizaklinacze
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 02 lipca 2012 11:54