Dziennikarz i zaklinacze

Moje historie o koniach, naturalnych metodach ich szkolenia, opisy ciekawych przypadków i refleksje jeździeckie. Ku pożytkowi zainteresowanych. Jurek Sawka, koniarz i dziennikarz

Wpisy

  • niedziela, 15 grudnia 2013
  • sobota, 14 grudnia 2013
    • Melduję się po przerwie

       

       

      Wrocławskie Partynice. Chichen Itza jak zwykle na nie. Fot. Ryszard Filipowicz

       

      Kiedy w lipcu wygrałem konkurs na dyrektora Wrocławskiego Toru Wyścigów Konnych - Partynice zawiesiłem wszelką inną działalność. Od sierpnia wsiąkłem w nową przygodę.

      A działo się: była fantastyczna Wielka Wrocławska (12 tys. ludzi); Sang Jang lekko wygrał debiut płotowy; był oryginalny Hubertus z łapaniem prędkości koni na radar i pojedynkiem Sang Janga z Bombonierką; wizyta w hodowlanej Mekce folblutów, czyli w Irlandii na aukcji roczniaków; Łuk Triumfalny w Paryżu; oglądanie przeszkód w Auteuil; dzień wyścigowy w Chantilly; budapesztański tor wyścigowy; Wielkiej Pardubicka; prywatny tor w czeskiej Kolesie; Kladruby; pierwsza w historii polskich wyścigów obecność toru na targach jeździeckich, czyli na poznańskiej Cavaliadzie; wykład na tejże o tym jak skutecznie pracować z końmi cholerycznymi i prezentacja metody naturalnej; Bogusław Linda, Krzesimir Dębski, Anna Jurksztowicz, Marek Siudym – znani aktorzy i ich konie stacjonujące na naszym torze; Krystyna Łukasiewicz, Tomasz Misiak – biznesmeni właścicielami partynickich folblutów;  zainicjonowany ogromną frekwencją na Partynicach tour Gyuli Meszarosa po Polsce; i cała masa innych, ciekawych wydarzeń.  

      Słowem: dużo kontaktów, szybkie tempo, ogrom nowej wiedzy. Ale zajmując się całym tym końskim przedsiębiorstwem nie miałem czasu na pracę z końmi.

      Teraz wracam.

      Na warsztacie mam dwie bardzo trudne folblutki. Starsza z nich Chichen Itza (6 lat) już straciła  dwa sezony. Odmówiła startu na Węgrzech i w Czechach. Przygotowuje ją na rok 2014. Twardy orzech. Klasyczna klacz „beta”. Nie widzi ludzi. Druga to Głębina ( 3 lata) , po ojcu (Sorbie Tower), półsiostra Sang Janga. Przerażona wyścigowym życiem. Obie kopiące.

      Fascynujące wyzwanie, bo folblut nie tylko szybko biega, on błyskawicznie podejmuje decyzje.

      Będę meldował o postępach w pracy z tymi końmi. Potem z innymi. Nie będę informował o tym co zjadłem, o czym pomyślałem i gdzie byłem, z kim się spotkałem, bo mi się zwyczajnie nie
      chce. Ostatecznie przez całe życie byłem dziennikarzem. Czas odetchnąć od codziennej sieczki.

      Będę pisał o tym, co warte jest opisania. 

      PS. Dając ten wpis zobaczyłem ostatni. Wygrała Bombonierka.

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Melduję się po przerwie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      dziennikarzizaklinacze
      Czas publikacji:
      sobota, 14 grudnia 2013 18:27