Dziennikarz i zaklinacze

Moje historie o koniach, naturalnych metodach ich szkolenia, opisy ciekawych przypadków i refleksje jeździeckie. Ku pożytkowi zainteresowanych. Jurek Sawka, koniarz i dziennikarz

Wpisy

  • czwartek, 05 lutego 2015
    • Dwóch wariatów na siłę Goliatów

      Fot. Jarek ZalewskiWchodzimy w Białą Dziurę. 15 marca w szwajcarskiej stolicy sportów zimowych Sankt Moritz, będziemy ścigać się na zamarzniętym jeziorze z bardzo dobrymi końmi europejskimi w ekskluzywnym White Turf. Tego nikt przed nami w Polsce nie robił.

      Szanse mamy Dawidowe. Dlaczego więc tam się pchamy? Może to sprawka wrocławskiego ducha, który kazał miastu rywalizować o Expo 2010 a potem 2012? A na pewno to chęć skonfrontowania się ze światem. Szukanie w prawdziwym boju odpowiedzi na pytanie - gdzie jesteśmy z naszymi końmi? 

      Nie jedziemy tam z polską czołówką, lecz z dwoma walecznymi końmi z Partynic. Sang Jang na pięć gonitw ma na koncie trzy zwycięstwa, przy czym najgorszy swój sezon w roku 2014. Mankind ledwo zdążył zadebiutować. Zajął czwarte miejsce. Nasze konie nigdy nie

      biegały po śniegu, trenowane są w innym rytmie (w zimie się w Polsce nie biega), przejadą po raz pierwszy w życiu ponad 1000 km, znajdą się w zupełnie innym klimacie.

      Ale startujemy także, bo uważamy, że nie wolno nie skorzystać z zaproszenia. Jakbyśmy skrewili, drugiej szansy by nikt nam nie dał. Kiedy zostałem dyrektorem wrocławskich wyścigów wysłałem listy do około stu torów, głównie Europy, z informacją że mnie i moją ekipę na Partynicach pasjonuje  ściganie się na koniach i podobnych nam zapaleńców zapraszamy do siebie. Otrzymałem kilkanaście  odpowiedzi, w tym konkretna ofertę współpracy i zaproszenie z Sankt Moritz.

      Na początku ekipa na White Turf rysowała się imponująco: sześć koni, pełny bus ludzi. Ale Roman Mateusiak, który miał jechać z dwoma kłusakami, złamał rękę. Normana, klacz Anny Jurksztowicz i Krzesimira Dębskiego złapała kontuzję i wypadła z treningów. Ostatecznie jedziemy tylko z Robertem Świątkiem, trenerem tych dwóch Dawidów. 

      Jest szansa, że na White Turf pojawi się Krystyna Łukasiewicz, właścicielka Sang Janga i Tomasz Misiak, który ma Mankinda. Tu ważna konstatacja: w tej misji biorą udział dwa prywatne konie, dzięki którym ruszył na Partynicach nowy program właścicielski. Po tej pionierskiej dwójce właścicieli pojawił się u nas Bogusław Linda z Brego, Marek Siudym z Tasmanią oraz Ania Jurksztowicz i Krzesimir Dębski z Normaną. 

      Całym sercem pragnę oczywiście zwycięstwa naszych koni, ale rozum nie chce zasnąć. Tym bardziej dziękuję Tomkowi Misiakowi i Krysi Łukasiewicz za to, że nie mając wcześniej do czynienia z końmi, zaryzykowali, weszli w nieznany dla nich świat i ulegli jego szaleństwu.

      Kto nie ryzykuje, ten szampana nie zagryza kawiorem.

      Skaczemy więc w Białą Dziurę. Jak wylądujemy/spadniemy/łupniemy - opowiemy jak było.

       

      PS Po nieudanych staraniach o Expo Wrocław wygrał Euro 2012, Europejską Stolicę Kultury 2016 i World Games 2017. 

       

      Suplement o naszych rywalach autorstwa Piotra Pękali, specjalisty od wyścigów na wrocławskim torze

       

      GP Prestige 1900 m – tu biegnie Mankind

       

      Stawka 12 koni: kilka dobrych szwajcarskich, a także jeden brytyjski i jeden niemiecki

       

      Niemiecki Ciocco Sam wygrał w zeszłym roku dwie gonitwy, w całej karierze ma w dorobku 9 zwycięstw na sumę ponad 21 tysięcy euro. Rok temu ścigał się na śniegu w St. Moritz i był czwarty.

      W tym samym wyścigu drugie miejsce zajął szwajcarski Mont Pelato. Na uwagę zasługują jeszcze kilka tamtejszych koni. Sleeping Giant w zeszłym roku biegał w gonitwach wyższych kategorii, zajmując trzecie i czwarte miejsce, a rok wcześniej w Niemczech odniósł dwa zwycięstwa. Strade Kirk był w sezonie 2014 raz drugi i zajął piąte miejsce w klasycznej gonitwie 2000 Gwinei. Dwa zwycięstwa i jedno drugie miejsce w poprzednim sezonie wywalczyła Indianka, raz pierwszy na celowniku był Master of Optimism.

      Sleeping Giant i brytyjski Al Destoor zapisane zostały również tydzień później do głównego wyścigu mityngu – Gűbelin Grosser Preis von St. Moritz z pulą nagród 111.111 franków.

       

      GP des Kantons Graubűnden 2700 m płoty – tu biegnie Sang Jang

       

      Stawka 12 koni: szwajcarska czołówka, dwa bardzo dobre czeskie konie, jeden niemiecki, jeden brytyjski

       

      Czeski Khalshani to jeden z najlepszych tamtejszych koni płotowych, ostatnio w bardzo dobrej formie – pod koniec sezonu 2014 zanotował dwa udane starty we Włoszech: był drugi w Merano i wygrał gonitwę Gran Corsa Siepi di Grosseto. Drugi z czeskich reprezentantów Cruel Mole Joe wygrał w zeszłym roku gonitwę z płotami w Czechach, a w styczniu tego roku ścigał się we włoskiej Pisie (ósmy). Dwa sezony wcześniej jako trzylatek wygrał płaską gonitwę Prix de Longchamps w Monachium.

      Vicomte Alco i Egisto to absolutna czołówka szwajcarskich specjalistów od gonitw skakanych. Vicomte Alco w sezonie 2014 wygrał dwie gonitwy, w tym Grosser Preis der Stadt Zűrich i był trzeci w Grosser Preis der Schweiz, przygrywając tylko z końmi francuskimi; w całym sezonie zarobił ponad 35 tysięcy franków. Egisto sezon 2014 zakończył z dorobkiem czterech zwycięstw i trzech drugich miejsc, był też piąty w Grosser Preis der Stadt Zűrich i wygrał obie gonitwy z płotami na śniegu w Arosa; suma nagród – ponad 27 tysięcy franków.

      Niemiecki False Economy wygrał jedną gonitwę z płotami, a zanim trafił do Niemiec ścigał się w Irlandii, gdzie odniósł cztery płotowe zwycięstwa; w całej karierze zarobił ponad 74 tysiące euro.

      Brytyjski American Life to weteran torów – 57 startów, 6 zwycięstw i 59 tys. euro uzbieranych z nagród.

       

      Fot. Jarek Zalewski


       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      dziennikarzizaklinacze
      Czas publikacji:
      czwartek, 05 lutego 2015 17:32