Dziennikarz i zaklinacze

Moje historie o koniach, naturalnych metodach ich szkolenia, opisy ciekawych przypadków i refleksje jeździeckie. Ku pożytkowi zainteresowanych. Jurek Sawka, koniarz i dziennikarz

Wpis

środa, 15 września 2010

Wszystkie moje konie

Problem z moimi końmi jest taki, że jak już są, to nie można się ich pozbyć. A czasami mam na to ochotę. I jak tylko to ogłoszę, to moi najbliżsi protestują. Nawet mój nastoletni syn Maurycy, który sam z końmi nie chce mieć nic wspólnego.

Był taki czas, że Hania Pawlas, modelka i szefowa agencji modelek, chciała koniecznie kupić ode  mnie Damara. Pasował jej do pomysłu prezentacji z sokołem, w damskim siodle. Ona czarna, on czarny.

- Damara chcesz sprzedać? Przecież on należy do rodziny - oburzył się Maurycy.

Ma rację, pomyślałem. Damar był koniem Bohuna w „Ogniem i Mieczem”. Urodziwy, kary, pasował jak ulał na rumaka kozackiego watażki. Ja go poznałem na długo przed filmem i gdy postanowiłem kupić, to akurat wybrano go pod Bohuna. Miałem jego siostrę, Alpuharę, piękną i dzielną klacz. Niestety, padła podczas porodu. Damara najpierw wypatrzyłem na Partynicach, w dniu w którym po raz pierwszy dosiadłem Alpuhary. Potem zetknąłem się z nim w Drzonkowie na mistrzostwach Polski dziennikarzy. Szedłem przez stajnię i porwał mnie za oko. Wcześniej tą samą drogą szła moja córka Magda. I to ona pierwsza powiedziała do mnie: - Chodź, pokażę ci pięknego konia.

- Wiem którego - odrzekłem.

Damar

To w Drzonkowie odkryliśmy, że Damar z Alpuharą mają tego samego ojca. Pełnej krwi angielskiej Alger dawał bardzo urodziwe potomstwo. Przez lata krył w Czempiniu pod Poznaniem. Pojechaliśmy tam z Magdą, żeby go zobaczyć. Nogi się pode mną ugięły, jak go ujrzałem. Widziałem ten sam zachwyt w oczach dziecka. To było zjawiskowe zwierzę. Czarny jak smoła, z długą grzywą, nieufny i dumny. Folblut w typie kossakowskiego araba, z piękną szczupaczą głową.

Film wywindował cenę Damara, ale także zostawił ślad w postaci kontuzji nogi, która co jakiś czas się ujawniała. Dość powiedzieć, że kupowałem go ze trzy lata. W międzyczasie Damar stacjonował na poznańskiej Woli, był na dwóch punktach kopulacyjnych, służył w wojsku pod dowódcą szwadronu reprezentacyjnego. Zwolniony ze służby na kulawą nogę.

Kupiłem go jako ogiera i natychmiast wykastrowałem, bo miał być koniem do włóczęgi. Damar przeszedł ze mną całą drogę kursów metod naturalnych. Szkolił się w Polsce, Niemczech i Czechach. To koń z charakterem i temperamentem. Potrafił pokazać swoją krnąbrność. Jeszcze dzisiaj czasami się stawia, aczkolwiek bardziej dla pozoru, bo znamy się jak, nomen omen,  łyse konie.

Jacs Ivory Command kupiłem w Austrii od Helmutha Schulza, znanego w Europie westernowca. To klacz rasy quarter horse. Startowałem na niej w zawodach reinningowych. Jak przywiozłem ją w 2005 roku do Polski, to była jednym z najlepszych w kraju koni w tej dyscyplinie sportowej. Ale bardzo niedługo. Za chwilę miała o niebo doskonalszych konkurentów. Ivory złapała niezidentyfikowaną kulawiznę. Trwało to prawie rok. Z nudów i dla zabawy nauczyłem ją kilku sztuczek. No i pokazujemy je w różnych miejscach. To super koń dla bardzo dobrych i bardzo słabych jeźdźców. Moja dwunastoletnia córka Ada galopuje na niej w terenie bez ogłowia, tylko na halterku. Ivory miała w życiu tylko jednego źrebaka, ale za to jakiego. Był mistrzem Europy trzylatków. Tomek Turkowski, wrocławianin, zdobywał na nim tytuły mistrza Polski juniorów.

Ivory

No i wreszcie trzeci koń - Beauty, quarter horse. Własnej hodowli. Jej matka przyleciała historycznym, pierwszym lotniczym transportem z Kanady do Polski. Przywiózł ją Krzysztof Karpiński z Gdańska. Beauty to piękna klacz maści palomino, koloru jasnego złota. Ale raz ją sprzedałem. Wraz z jej matką. Po latach Ada zapytała mnie, czy Beauty jest nasza.

- Nie, sprzedałem ją przecież.

Ada zwinęła się w kłębek. Po chwili usłyszałem chlipanie. Po jej twarzy płynęły łzy jak grochy. - Tato, jak byłam mała i ona była mała, to mówiłeś, że to będzie mój koń.

Było mi bardzo głupio. Tak rzeczywiście obiecywałem, a potem zapomniałem. Na szczęście kupiec, Jurek Pokój, też jest ojcem i w lot pojął powagę sytuacji. Klacz wróciła do rodziny.

 BeautyBeauty

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
dziennikarzizaklinacze
Czas publikacji:
środa, 15 września 2010 11:12

Trackback